www.buevich.com www.buevich.com
  Strona Główna  l   O nas   l   Nowości   l   Dokumenty   l   Album zdjęć   l   Forum   l   Ankieta
  
   Historia nazwiska
   Etymologia
   Pisownia
  
   Bujewicze
   Spis alfabetyczny
   Pierwszi Bujewicze
   Sławni Bujewicze
   Drzewo rodu
   Księga pamięci
   Poszukiwanie krewnych
  
   Heraldyka
   Herb rodowy
   Historia herbu
  
   Linki
   Bujewicze w sieci
   Prasa o Bujewiczach
   Linki genealogiczne
   Wersja rosyjska
  

"Uzdrowić szkołę polską"

Co dnia do redakcji Głosu docierają listy naszych czytelników. Dziękujemy wszystkim, którzy znaledźli czas i napisali o sobie, podzielili się swoimi wspomnieniami, przeżyciami, problemami, opowiedzieli o interesujących wydarzeniach w swoim oddziale Związku Polaków. Cieszymy się, kiedy podana w listach informacja uzupełnia i czasami odkłamuje rozpowszechnione fakty historyczne, przenosi do dawnych lat i przedstawia losy starszych pokoleń. Interesujący artykuł pt. "Uzdrowić szkołę polską poprzez oczyszczenie jej od wrogów klasowych" w języku białoruskim wydrukowany 16.04.1933r. w "Wiciebskim praletaryi" przysłał Anatol Jakowlew z Witebska. Na co "chorowała" szkoła polska w tamtych latach i jakie metody uzdrowienia proponowali aktywiści-komuniści w latach 30? Oto wybrane fragmenty artykułu.

Komsomolcy, pioniery, oktiabriata "W centrum miasta, przy ulicy Dworcowej, w wielkim dwupiętrowym domu mieści się polska siedmioletnia szkoła. Polska siedmiolatka w Witebsku ze względu na liczbę uczniów jest największą szkołą w BSRR. W tej szkole pobiera naukę 350 osób, z których komsomolców - 3, pionierów - 168, oktiabriat - 91. Polska siedmiolatka - dziecię Padździernika. Jej istnienie jest najlepszym wskadźnikiem urzeczywistnienia leninowskiej polityki narodowej. Tylko w umowach Związku Radzieckiego ludzie pracy wcześniej ciemiężonych narodowości mają możliwość budować swoją kulturę - narodową ze względu na formę, socjalistyczną ze względu na treść. Wychowanie młodego pokolenia w duchu internacjonalizmu proletarskiego jest głównym zadaniem naszej szkoły. ... Wyniki nauczania za 3. kwartał bieżącego roku [1933 red.] są bardzo niskie. Jest bardzo dużo uczniów nie nadążających w nauce. Tak w grupie 5a liczba takich uczniów wynosi 20 proc., w grupie 5b - 24,62 proc. Natomiast w grupie 6. ów wskadźnik osiągnął 50 proc."

Niski poziom "Należy przyznać, - mówi sekretarz komórki Komunistycznego Związku Młodzieży tow. Dzierżewicz - że współzawodnictwo i przodownictwo nie jest u nas rozwinięte. W ogóle cała praca w tym kierunku odbywa się wyłącznie po koleżeńsku i dlatego indywidualnego współzawodnictwa pomiędzy uczniami nie ma. Uczniowsko-pionierskie organizacje szkoły nie walczą o podniesienie świadomej dyscypliny, o jakość nauki. Wagary i spódźnienia wśród uczniów nie są rzadkością. Dyscyplina jest na bardzo niskim poziomie nie tylko wśród uczniów, ale również wśród niektórych nauczycieli. Ponad połowa uczniów to komsomolcy, pionierzy i oktiabrata. Wydawałoby się, że praca wychowawcza w szkole musi być na należytym poziomie, jednak tak nie jest. Nie jest przeprowadzana stała, systematyczna praca dotycząca wychowania uczniów. Nauczyciele, z wyjątkiem niektórych (Dzie-rżewicz), nie uważają za konieczny udział w pracy wychowawczej szkoły. Nauczyciel Filipiecki, na przykład, uważa, że bardziej się opłaca mieć więcej opłacanych godzin lekcyjnych w różnych szkołach, niż zajmować się pracą wychowawczą. I oto wyniki: w 6. grupie szkoły polskiej, której kierownikiem jest właśnie tow. Filipiecki, są najniższe. Nauczyciel matematyki Bujewicz mówi: "Rozumiem pracę wyłącznie za pieniądze".

Działalność kontrrewolucyjna "... Wilhelm Garawski (były dyrektor szkoły) - syn kułaka, ojciec którego za działalność kontrrewolucyjną został wysłany do oddalonych miejscowości Związku Radzieckiego, napisał sztukę, którą przygotowywał do wystawienia na scenie szkolnej podczas świąt wielkanocnych. W swojej sztuce Garawski pertraktując z wrogiem klasowym Cichanowskim - autorem sztuki kontrrewolucyjnej "święta Magdalena" (nawiasem mówiąc, stanowczy komentarz tej sztuki w formie pisemnej dał Cichanowskiemu profesor instytutu weterynaryjnego - Wieryn), świadomie ukazuje kontrrewolucyjną działalność kleryków w Związku Radzieckim. Scenariusz sztuki zawierał śpiewy kościelne, których podczas prób pod kierownictwem znowuż Garawskiego uczniowie uczyli się na pamięć, śpiewali w klasach, na dworze, w domu itd. Ukazywanie tego, jak religijne przeżytki wpływają na świadomość dzieci było dla Garawskiego niekorzystne. Ten wróg mówi, że młode pokolenie "nie zna przeżytków religijnych", dlatego... wszystko jest w porządku, nie ma powodu do niepokoju, jest spokojnie i nie ma potrzeby przeprowadzać wśród dzieci pracy antyreligijnej. W tej "teorii" nietrudno rozpoznać przykrytą "lewicową" fraredogią twarz kontrrewolucjonisty, który za wszelką cenę próbuje wpłynąć na uczniów szkoły.

Rozpoznanie wrogów Należy powiedzieć, że brak postępów w nauce sprzyjał kontrrewolucyjnej działalności Garawskiego. "Aby rozpoznać takiego sprytnego wroga i nie poddać się demagogii, trzeba posiadać rewolucyjną pilność, móc zdemaskować wroga i pokazać... jego prawdziwą kontrrewolucyjną twarz" (z przemowy tow. Stalina na Plenum Zjednoczonym CK i CKK WKP(b)). Teraz Garawskiego zwolniono z pracy. Nie ma możliwości przeprowadzać swojej działalności antysowieckiej zupełnie swobodnie i otwarcie, dlatego co dzień robi pożegnalne wizyty do szkoły, "czułymi" słowami doprowadza uczniów do łez, wzbudza współczucie. Współtowarzyszem Garawskiego jest nauczyciel matematyki tej szkoły Bujewicz, ojciec którego został rozkułaczony i znajduje się w obozach koncentracyjnych za działalność kontrrewolucyjną. Bujewicz specjalnie sporządził zły rozkład zajęć, z powodu którego były zrywane lekcje, praca wychowawcza, co sprzyjało rozwojowi złych cech u dzieci. Szkoła polska wymaga stanowczego uzdrowienia. Trzeba raz i na zawsze pozbyć się ludzi o klasowo-wrogich nastrojach, którzy pod osłoną fałszywej chorągwi narodowej prowadzą ohydną i złą działalność. ługowski, M. Kogan"

Zakłamania W liście Anatol Jakowlew opowiada, że zapytał ludzi - byłych uczniów polskiej szkoły (kilku z nich jest na zdjęciu jednej z klas tej szkoły z 1932r., w centrum - nauczyciel Filipiecki) o prawdziwość artykułu i zaznacza: "50 proc. nie nadążających w nauce to całkowita bzdura... Uczących się celująco było nie mniej niż w jakiejkolwiek innej szkole. Moja ciotka Janina Dederko, która ukończyła tę szkołę, a po wojnie studia prawnicze, między innymi była najznakomitszym adwokatem miasta, wspominając tamte czasy powiedziała, że stwarzana przez dziennikarzy opinia społeczna przygotowywała do zamknięcia szkoły. Nastąpiło to po feriach zimowych w styczniu 1938r., gdy szkołę polską w ciągu jednego dnia zamieniono na rosyjską... Jeszcze dzisiaj w Witebsku mieszka kilkunastu uczniów tamtej szkoły polskiej". Przygotowała
Tatiana Zaleska

Copyright © 2002 - 2005 Aleksiej & Stanisław Bujewicze.         Wszelkie prawa zastrzeżone.